Pierwsze dni jesieni. Uwielbiam ten czas. Szczególnie, kiedy jest tak ciepło jak w tym roku. Przynoszę już do domu dynie, tureckie turbany, papryki... Te ich smaki...
Wrzosy też pięknie rozkwitły. Ach, ta jesień...
Pierwsze dni jesieni. Uwielbiam ten czas. Szczególnie, kiedy jest tak ciepło jak w tym roku. Przynoszę już do domu dynie, tureckie turbany, papryki... Te ich smaki...
Wrzosy też pięknie rozkwitły. Ach, ta jesień...
Sąsiadka wyrzuciła stare drzwi. Ja oczywiście nie mogę przejść obojętnie obok czegoś takiego. Zaczynam planować co można by z takiej niepotrzebnej komuś rzeczy zrobić. Dokupiłam zawieszki, wyszlifowałam starą powłokę , pomalowałam farbami kredowymi. Oczywiście dodałam trochę koloru szarego przy pomocy szablonów. Wyszło mi tak:
Jest wyjątkowo gorący sierpień. W trosce o ptaki postanowiłam zrobić dla nich poidełko. Pomyślałam, że szybciej jednak będzie, jak kupię. No i przyszło. Ustawiłam, nalałam wody i czekam z aparatem... Czekam...czekam... nic nie przylatuje. Żadne stworzenie. Aż tu...mucha i druga mniejsza. Nigdy nie cieszyłam się tak na widok muchy.
Przy tej okazji przypomniał mi się fragment książki Lema, nie pamiętam tytułu. Międzygalaktyczny podróżnik stęskniony ogromnie za widokiem Ziemi odwiedza Muzeum na jednej z planet, ponieważ dowiedział się, że jest tam zwierzę sprowadzone właśnie z jego ukochanej planety. Jest bardzo podekscytowany na myśl, że niedługo dotknie ziemskiego stworzenia. Wyobrażał sobie różne zwierzęta. Wchodzi do specjalnego pomieszczenia, emocje sięgają zenitu a tam...mucha.
A jeszcze jedno poidełko i tak zrobię.
Nie zdmuchniesz
tak jak dmuchawca,