środa, 16 maja 2018



NOC KULTURY

     Zostałam poproszona o sfotografowanie sympatycznego wydarzenia lokalnego: ” Końskowolskiej Nocy Kultury”. Trzeba było dopasować się strojem do tej imprezy plenerowej łączącej różne, działające w środowisku lokalnym stowarzyszenia.
      Tematyką Nocy były obrazki z historii miejscowości, w której swoją obecność zaznaczyli Czartoryscy, Lubomirscy, ks. Piramowicz. Nawet Zagłoba wspomniał o piwie z Końskowoli. Wprawdzie powiedział, że jest kwaśne, ale to już szczegół…😉😉😉



     Chciałam dopasować się do postaci historycznych, które „ożyły”  tej nocy więc uszyłam sobie czarną pelerynę, jaką nosił kiedyś fotograf. Chciałam też dodać sobie szyku więc uszyłam również rękawiczkę ...na jedną rękę.
 I tak to wyglądało…






A tutaj kilka fotografii z wydarzenia. Byłam zadziwiona tym, jak wspaniale zintegrowali się ludzie z tak różnymi poglądami, upodobaniami, temperamentami.













sobota, 5 maja 2018

STOJAK, ŁAWA NA PODUCHY



Bardzo lubię poduchy ale nie mogłam ich zbyt dużo ułożyć, bo trzeba je przecież gdzieś położyć idąc spać. Niedawno wyrzucałam z domu starą biblioteczkę z całkiem dobrym dnem i nóżkami. Poszłam po nią. Wyglądała tak...




więc szlifierka, farba...





gąbka, tkanina zwykła, nie tapicerska, taker i jazda...



Wyszło tak:


Teraz biegam i przestawiam.


 





 





niedziela, 25 marca 2018

W TYM ROKU JAJKA Z TKANIN

Jednemu zrobiłam sesyjkę.



Dzisiaj ciepłe słoneczko tak ładnie grzało...i jeszcze ładniej zachodziło. Tak już tęsknię za wiosną ...

 


 

Nie mogę też sobie odmówić pokazania chociaż kawałeczka wiosny:

 







piątek, 23 lutego 2018

OPRÓŻNIĆ SZUFLADĘ SERCA...


Przychodzi czas, że trzeba opróżnić szuflady.
Były w nich ukryte wspomnienia cudownie osobiste; zdjęcia, bilety z koncertów, zapachy, zasuszone kwiaty, wiersze… Dzisiaj  powrót do nich jest bolesny.
Teraz czas wyrzucić te emocje, bo już tak strasznie gniotą…bolą…duszą...ściskają serce...
Wyrywanie tak boli.
Co z tego, że wiem jak bardzo jest potrzebne, że oczyszcza, że można będzie wziąć oddech…

Boli i już…a tyle jeszcze przede mną...

A jak ją, czyli tę szufladę obnażyłam i stała taka nieprzyzwoicie goła, to zabrałam się do robienia z niej półki kuchennej.




Teraz popatrzyłam i doszłam do wniosku, że czegoś jej brakuje u góry...więc wyrzynarka... stara deska...szlifowanie...przybijanie...


 


Potem przykręcanie uchwytów pod spodem szafki.




A tak wygląda efekt końcowy. 
Jeszcze tylko postawić na niej jakieś zioła i gotowe. 

Mam nadzieję, że ostatni raz wyszarpuję z szuflady serca wspomnienia....
Potem tylko posadzę w niej zieleń...